Rolls Royce  
  Kategorie:  Fotograf | Koncert | Podróż | Poprzeczka | Rolls Royce |

2008-06-01 09:39:23
Rolls Royce

Jadę sobie z pracy prawie polną drogą, a tam stoi trochę zakurzone lśniące czernią jakieś autko. Więc wyciągam aparat i zaczynam fotografować te chromy lśniące, koła z oponami zaopatrzonymi w białe lampasy. Wszystko nowizna prosto z fabryki. Tak mi się wydaje, że kiedyś w telewizji takie autko widziałem. Tak chodzę w koło tego samochodzika, a mój biedny rowerek stoi smutnie obok. Pewnie też spogląda zazdrosnym okiem, że chciałby mieć taki lakierek i chromy. Mówię do niego…Stary nie przejmuj się, tyś styrany swoim prawie 30 letnim wiekiem. To nic, że błotnik masz połamany i posklejany, to nic że ramę masz od 15 lat pękniętą i skręconą śrubami. Ale jesteś ze mną w różnych miejscach bywasz, widzisz dużo, słyszysz szum wody, pieśni ptaków. Trudno czasami Ciebie deszczyk zmoczy, może czasami marzniesz pod garażem, bo przecież kursujemy razem przez cały roczek. Pamiętaj uwielbiam Ciebie.
Nagle patrzę, a tam na masce samochodzika napisane jest Rolls Roys . OOOO….to ci dopiero. Acha już wiem gdzie widziałem takiego. To Królowa Angielska jeździ identycznym.
Zaglądam do środka, kluczyki w stacyjce, chwytam za klamkę ….hmmmm…drzwi nie zamknięte. Acha już wiem. Prawdopodobnie do domostwa przed którym stoi ten samochodzik przyjechała królowa. Ale gdzie się podział szofer.
Więc wsiadam do niego za kierownicę. Wszystko jakieś dziwne. Nie dosyć że kierownica po prawej stronie, to gdzie są biegi itp.
Kiedyś miałem Morisa z kierownica po prawej stronie, więc powinienem umieć takim jechać. Ale na środku kierownicy jakieś manetki do sterowania zapewne praca silnika, a jest tych manetek kilka. Która do rozruchu służy, która do przyśpieszenia zapłonu….nie wiem. Po prawej stronie tuż przy drzwiach z podłogi wystają jakieś dwie dziwne dźwignie. Jedna zapewne służy do przekładania biegów, a druga to hamulec ręczny. Kanapy wyściełane kremową skórą. Wszystko czyściutkie, że aż strach siadać w takich normalnych terenowych portkach. Siedzenie kierowcy oddzielone od pasażerów rozsuwaną szyba. A z tyłu też drzwi nie zamknięte. Otwieram, a tam jakby salonik. Można rower wstawić i tak zostaje jeszcze wolne miejsce.
Fotografuje ten samochodzik osobno i w towarzystwie mojego roweru. I tak sobie chodzę w koło i fotografuje. Nagle wychodzi jakiś gostek i mówi, a fotografuj pan póki okazja. Pogadałem z nim troszeczkę na temat tego samochodu. Rolls Roys z 1939 roku. I takie tam dane techniczne, bo kiedyś miałem samochodzik z 1936 roku. Więc tematów trochę było. Ale o cenie nie wspomniałem, chociaż mnie korciło. Okazuje się, że przyjechał tutaj na drobną naprawę. Coś się przy sprzęgle stało ….. a jednak? … też w Rollsach coś się psuje.
Później zapytałem jednego z pracowników tego warsztatu gdzie nie raz widziałem u nich takie cacka, ile takie coś może kosztować? Gość powiedział dokładnie… „dwie bańki nie starczają”. Ale co to jest bańka pytam….200.000 PLN……oj nie! ….. dopisz pan jeszcze do tego 3 zera. Myślę że sporo przesadził. No to sobie tylko pomyślałem że nie jestem godzien takiego, wsiadłem na rowerek i pojechałem na te swoje glinianki. A może jednak zadbam o tego mojego samochodzika co ma obecnie 43 lata i może kiedyś chociaż ¼ tej ceny osiągnę?

  Komentarze (0)   |   Oceń (brak oceny)   |   Skomentuj  



autor: starszy

o mnie
kontakt
prawa autorskie

<<   Sierpień 2018   >>
pnwtsrczptsoni
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
Rolls Royce

najnowsze wpisy

    Bieg narciarski
    Zima
    Bieg do pracy
    Awaria
    Ptaszyn Wróblewski
    Przystań rybacka
    Poranek
    Podróż pociągiem
    Koncert
    Ważki moja inspiracja