jeszcze tylko jeden  
  Kategorie:  7 dni w Barcelonie | Blog o ptakach | BOT | jeszcze tylko jeden |

2010-02-09 13:36:36
Wtorek - dzień czwarty

W zasadzie nie mam dziś o czym pisać. Ani nie telepie, ani nie potrzebuję... Wychodzę sobie co jakiś czas na 5 min na mały spacerek, bo ładnie świeci słońce :) Fajek nie potrzebuję...

Chyba to by było na tyle jeśli chodzi o rzucanie palenia.

Być może kiedyś wrócę do palenia, ale jeśli już, to tylko rekreacyjnie. Szkoda zdrowia na bycie palaczem na full etatu.

A, najlepsze, że wszyscy przestrzegają: WYRZUĆ WSZYSTKO, CO ZWIĄZANE Z PAPIEROSAMI, POZBĄDŹ SIĘ UBRAŃ, WYPIERZ JE DOKŁADNIE, WYRZUĆ Z DOMU WSZELKIE ATRYBUTY, ZWIĄZANE Z PALENIEM, BY NIE PRZYPOMINAŁY CI O TWOIM ZWIĄZKU Z PAPIEROSAMI!

To bzdura. Do dziś naprzeciwko mnie leży paczka Marlboro Mentol. Zero kuszenia :D Wystarczającym argumentem jest to, że wszystko ładnie pachnie, łącznie ze mną :)

Pozdrawiam wszystkich, którzy myślą, że to TAKIE STRASZNIE TRUDNE! :) Bzdura na resorach. Wystarczy nie zapalić te trzy dni z rzędu i w zasadzie jest już po sprawie.

POLECAM! :)

  Komentarze (0)   |   Oceń (brak oceny)   |   Skomentuj  


2010-02-08 19:40:55
poniedziałek - dzień próby :)

W pracy mam dobry humor. Czuję dużo więcej zapachów. Śmieję się do siebie, śmieję sie do monitora. Mam dużo trafniejsze uwagi, które niestety powodują, że parę osób ma mi za złe, że nie trzymam jezyka za zębami :D Pewnie wrezscie zacząłem mówic, co myślę ;D

Może trafniej ubieram w słowa?

Fakt, ze humor mi się znacznie poprawił i często rechoczę pod nosem. Kupuję sobie w sklepiku zagryzajki, czyli jakieś ciasteczka Lu-Go, śliwki suszone...

Zauważam, że najgorsze jest to, ze przyzwyczaiłem się już do tego, że kilka razy dziennie wychodziłem na parking, żeby zajarać. Niby trochę powietrza dla mózgu, ale Z DYMEM :) Więc zysk niewielki, jeśli w ogóle jakiś... Jakoś przepękałem, mimo stresującego dnia, bo faktycznie dużo ticketów mi się pojawiło tego dnia.

Wracam do domu, rozkładam kompa i pracuję dalej, jak co dzień do ostatniego piątku :D No niestety - taka moja specyfika :) Humor coraz lepszy, obiad smakuje mi jakoś bardziej, herbata ma zapach, nie tylko słodki smak! :)

Robię próbę:
Wychodzę na balkon z fajką. Zapalam. Daję 2 śmierdzące machy, które mnie lekko przyduszają i potwornie SMIERDZĄ! Wyrzucam 3/4 fajki i czuję, że mną MAJTA, jakbym się nawalił... Obraz krąży mi przed oczami - ogólnie helikoptery jak na bani... Lecę wiec do łazienki, żeby umyć zęby od tego syfu, który mi zalega... Robię sobie mocną kawę i postanawiam napisać tego bloga :D Idzie mi nieźle ;)

Jutro coś dopiszę, ale teraz myślę już bardziej o ciasteczku, które jest pyszne, niż o machu...

Poza tym chce mi się wziąć do roboty jakoś ;D

Podsumowując, po 3 dniach odzyskałem HUMOR, WĘCH i CHĘĆ do pracy, że nie wspomnę o czymś, o czym nie wypada na forum :))))

Cya tomorrow! :)

  Komentarze (0)   |   Oceń (brak oceny)   |   Skomentuj  


2010-02-08 19:31:25
Dzień drugi - niedziela

Trzęsiawa nie ustaje - w sensie masz nadal ochotę. Kurcze, w końcu normalnie 20-30 fajek dziennie a tutaj POST... Drogą długich przemyśleń postanawiam i niedzielę spędzić w wyrku :) Wiem, że nie wszyscy mogą... Mam na szczęście ten komfort, ze mnie wolno (od czasu do czasu). Powtarza się sytuacja z soboty. Ogólnie dzień nie jest taki zły. Gotuję coś, Oglądam jakieś bzdety w TV. Ostatecznie należała mi się od dłuższego czasu taka przyjemność.

Małym strachem napawa mnie jednak poniedziałek :) Czy w pracy będzie spoko? Wiadomo - praca, zadania, zwłaszcza, ze na linii produkcyjnej nie pracuję (mam samodzielne stanowisko specjalisty - managera projektów) Od mojej pracy i wydajnosci zależy sporo w naszej agencji...

Zobaczymy.

  Komentarze (0)   |   Oceń (brak oceny)   |   Skomentuj  


2010-02-08 19:27:22
Dzień pierwszy -sobota...

Postanawiam spedzić ją w łóżku. Nie jaram, bo mi się nie chce ubrać i już. W TV jakieś bzdety, co jakis czas trzęsiawa, że moze ta PRÓBA to bzdura, że zajarałby w sumie...

Przychodzą takie momenty ZWĄTPIENIA, kiedy mówisz sobie: muszę coś na jutro zrobić, rozkojarzony jestem, myślę głównie o fajce... W sumie co mi szkodzi? Zajaram... Ale 3s później złota myśl: Laski przyjeżdżają za tydzień, jeśli teraz zajarasz, to z próby nici, bo przecież do piątku masz coś do zrobienia. Odwlekasz. W końcu przychodzi wieczór, muli Cię i idzesz spać...

  Komentarze (0)   |   Oceń (brak oceny)   |   Skomentuj  


2010-02-08 19:24:13
jeszcze tylko jeden...

... czyli o rzucaniu palenia :)

Na początek parę faktów. Zacząłem palić 5 lat temu. W pracy. Kilka dziennie. Bardziej towarzysko, niż z przekonania. Od zawsze nie znosiłem zapachu tytoniu, popielniczki, PETA w szczególności...

Po roku rzuciłem na 10 miesięcy. Po prostu raz nie poszedłem do kiosku i ogólnie przestałem tam chadzać. Minęło jednak rzeczone 10 miesięcy i na jakiejś imprezce przy piwku powiedziałem, "a co tam... palenie jest fajne...". Tak mówiłem przez ostatnie 3,5 roku niemal...

Kilka razy mówiłem sobie, że może pora już to rzucić. Coraz więcej ludzi mówiło mi, że śmierdzę fajkami. Faktycznie: Dłonie, ubrania, włosy... Ale przecież miałem przytępiony węch. Mnie to nie przeszkadzało. Najbardziej wkurzało wychodzenie na fajkę zimą, kiedy wieje, sypie śnieg itp. Wracałem do domu zziębnięty, po dwóch fajach na raz (na jedną nie opłaca się ubierać). Latem przyjemnie jest siąść przy piwku, buchnąć sobie dymka nad jeziorkiem, nad morzem, zwłaszcza jakimś ciepłym...

Zaprenumoerowałem nawet newsletter serwisu rzuc.to. Niestety, same bzdety z reklamą plastrów Niquitin na czele.

W końcu powiedziałem Basta. Za tydzień znó przyjeżdżają do mnie moje córeczki i Jakoś głupio mi, że zwykle, zamiast spędzać z nimi 100% czasu - wychodzę kilka razy dziennie na faję... Poza tym nie chcę, żeby kojarzyły mnie z zapachem tytoniu. Smrodem, konkretnie :D Postanowiłem więc, tydzień przed przyjazdem moich laleczek coś wreszcie z tym zrobić... W piątek wieczorem wypaliłem faję, która mi nie smakowała i powiedziałem - ROBIMY PRÓBĘ :)

  Komentarze (0)   |   Oceń (brak oceny)   |   Skomentuj  



autor: Michał

o mnie
kontakt
prawa autorskie

<<   Maj 2018   >>
pnwtsrczptsoni
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
jeszcze tylko jeden

najnowsze wpisy

    Wtorek - dzień czwarty
    poniedziałek - dzień próby :)
    Dzień drugi - niedziela
    Dzień pierwszy -sobota...
    jeszcze tylko jeden...
    Proszę, zerknijcie na nowy IQ BOT
    Sluchajcie, potrzebny Wasz 1%
    Dzień czwarty - piątek, 03.10.2008
    Dzień trzeci - czwartek, 02.10.2008
    Dzień drugi - środa, 01.10.2008