kuchnie mojego świata  
  Kategorie:  kuchnie mojego świata |

2009-03-06 15:22:06
goździkowo

... i znów takie piękne święto przypada w dzień wolny od pracy... czyli nie dostanę swojego goździka :( ech życie... Kocham Cię nad Życie :)

  Komentarze (0)   |   Oceń (brak oceny)   |   Skomentuj  


2009-03-05 15:41:01
koncert życzeń

ach to przedwiośnie... dłuży już mi się, jakoś tako nie przed-nio się czuję. Tęsknie... za ciepełkiem, no i dobrze mi w zielonym:) Ale mam dzisiaj nastroje; rano szef mnie wnerwił (mało powiedziane!), gadać mi się z koleżankami-biurowymi nie chciało, no a przed chwilunią to mi nawet łezki poleciały... i nie znam powodu takiego stanu mej zachowalności, może to... to słynne przesilenie :) a może... morze... brak morza... brak marzenia... ale i tak mam szczęście... i to Wielkie... mam wspomnienia... chwile które pozostaną wieczne... uczucie bycia tu i teraz... i to wszystko co jeszcze przede mną... droga którą wybrałam... i jedno życzenie... bym potrafiła się cieszyć z tego co "mam"...

  Komentarze (0)   |   Oceń (brak oceny)   |   Skomentuj  


2009-02-27 14:50:27
przytulanka

wczorajszy wieczór spędziłam w towarzystwie mojej Madzi i doszłyśmy do wniosku, że ja raczej nie lubię się przytulać !!! choć cały czas zrzędzę, że tak brakuje mi "kogoś" do przytulania. Na czyjś dotyk, nawet przypadkowy czy grzecznościowy, reaguję jak oparzona... może ja się oziębła zrobiłam ?! ... ciekawe ... właśnie ostatnio zauważyłam, że zwracam uwagę na to by przypadkiem kogoś nie dotknąć czy nawet trącić. Ja się jakaś "dzika" robię... lubię przebywać w swoim towarzystwie... sama tańczyć... sama śpiewać (to akurat na szczęście dla innych:))... sama chodzić do kina... o na przykład dzisiaj idę... sama :) ale jutro za to mam "ostatki" które przełożyłyśmy sobie z kumpelkami, razem coś upichcimy i zdrówko też wypijemy:) to tak dla zdrowia psychicznego raczej. No i niedługo wiosna przyjdzie ... kurcze ale fajnie:) "Jakaś taka fajna jestem..." :)))))))

  Komentarze (0)   |   Oceń (brak oceny)   |   Skomentuj  


2009-02-13 13:53:31
ach to czekanie...:)

Tak się przejęłam jutrzejszym świętem , że już dzisiaj w pracy przygotowałam wazony :) zrobiłam miejsce na kartki walentynkowe i .... nic ... wczoraj już przecież wszystkim przypominałam, że przyjmuje dzisiaj wszelkie oznaki czułości, gdyż jutro nie pracuję :) No i czekam... dzień pracy już niedługo dobiegnie końca a po kwiatach ani śladu, ani jednej tyciej różyczki, kawałeczka czekoladki (najlepiej tej z okienkiem z całymi orzechami) nooooooooo tego to się nie spodziewałam, znów będę musiała do siebie pisać liściki :))))))). Ach!!! był jeden gest dziś rano, kolega powiedział, że w ramach prezentu walentynkowego uprzejmie mnie informuje, że mam włączone światła w samochodzie i jeśli nie chce tracić na taksówkę to radzi mi je jak najszybciej wyłączyć:) No niby się liczy, miły gest ale ... taki „praktyczny”. I tak mijają moje „zakładowe” walentynki, a ja wciąż czekam ... tylko ciekawe na co :)))))
Wszystkim którzy też czekają życzę wytrwałości i poczucia humoru:)... nie dziś to jutro, a przecież niedługo dzień kobiet !!!!!


  Komentarze (1)   |   Oceń (brak oceny)   |   Skomentuj  


2009-02-09 12:32:30
jakie lubię poniedziałki

lubi ktoś poniedziałek? niekoniecznie ten dzisiejszy... ale tak ogólnie poniedziałki. No bo w czym są niby gorsze od wtorku czy soboty? Miałam kiedyś taki okres, że nawet cieszyłam się na ten pierwszy dzień tygodnia (choć to oczywiście rzecz umowna:)) myślałam wtedy sobie, że nowy tydzień, nowe możliwości, że w ogóle jakaś nowa "nowość". A teraz wkurzają mnie poniedziałki ! zwłaszcza w pracy... wszyscy jacyś tacy brrrrrrr... miny nie najweselsze, wczorajsze, tęskniące za piątkiem - bo te piątki to takie fajne dni (ja to się nawet w piątek urodziłam, wiedziałam jaki dzień wybrać :) mądra dziewczynka:))... ale lubię też środy, są takie przyjemne, do wolnych dni blisko, już można snuć plany na słodkie lenistwo :) a najbardziej to już lubię jak w taki szaro-bury poniedziałek spotyka mnie jakaś fajniusia niespodzianeczka, niespodziewana wizyta kogoś milusińskiego, albo jak mi tak zwyczajnie w środku radośnie bez wyraźnego powodu :) Moja piosenka na dzisiaj to "podaruj mi trochę słońca" Ewy Bem
Polecam wszystkim szukającym czegoś miłego nawet w poniedziałki :)
... a jaki smak mi się wkręcił ... konfiturowo-agrestowy ... pycha

  Komentarze (0)   |   Oceń (brak oceny)   |   Skomentuj  


2009-02-05 10:58:05
słony smak

jeśli już w tej kuchni jesteśmy... to jaki smak ma cierpienie, takie cierpienie po rozstaniu, nawet nie można tego nazwać rozstaniem tylko rozczarowaniem... samym sobą... swoim wyobrażeniem... oczekiwaniem na coś co nigdy miało nie nadejść. Banał, no weź przestań ! No to jestem banalna! Tęsknić za czymś czego nie było, co tylko mi się wydawało to dopiero "udupienie totalne" ... to ile razy muszę się sparzyć żeby już więcej ani razu ! za nic ! To wracając do pytania o smak cierpienia... trochę słony chyba bo w moim wypadku łzami podlany... niech płyną, aż staną się znów przejrzyste, bezwonne, moje...

  Komentarze (3)   |   Oceń (brak oceny)   |   Skomentuj  


2009-01-26 11:50:31
negocjacje

ostatnio dowiedziałam się a raczej uświadomiłam sobie, że ludzie stosują rózne techniki negocjacji wobec swoich bliskich, dalekich, ukochanych, ulubionych, nawet wobec niczego nie przeczuwających nieznajomych. I nawet nieraz robią to nieświadomie !!! Ale ja gdybym miała myśleć o technice jaką powinnam zastosować na wybranej uprzednio "ofierze losu" zapomniałabym co mam jej powiedzieć ... i może to i dobrze :)))

  Komentarze (0)   |   Oceń (brak oceny)   |   Skomentuj  


2009-01-23 12:56:40
gorzko-kwaśny

... ponarzekam sobie troszkę, ... nie lubię takiego stanu skupienia gdzie nic do kupy się nie trzyma... nic ode mnie nie zależy, a w każdym razie nie tyle ile by mnie satysfakcjonowało... ale ostatnio ciężko czymkolwiek mnie zadowolić, zawsze znajdę jakąś dziurkę którą można by podrążyć (mój brat tak właśnie stwierdził:)). I ja chyba mam tak od zawsze, tylko nieraz są te lepsze dni w których uświadamiam sobie owe zjawiasko i próbuję coś z tym zrobić. Próba jednak zwykle nie trwa długo i następuje ... właśnie przeżywany "kambek" do stanu nieważkości czy nawet nieważności, a tak przecież lubię być ważna, ważniutka, wyjątkowiutka, ciutka, milutka... Tylko powinnam zacząć od siebie te przemiany, zmiany i wymiany na datę ważności czy przydatności ... nawet do spożycia :), bo teraz jestem raczej gorzko-kwaśna co nie sprawia przyjemności mnie samej i krzywię się na samą myśl o mym smaku. Jednak zdaję sobie sprawę ze "słomianowości" moich postanowień i wiem, że same dobre chęci na wiele się tym razem nie zdadzą. Może kiedyś nadejdzie ten dzień, doznam olśnienia czy tam przebudzenia i... narodzę się na nowo... albo druga opcja, a mianowicie taka, że znajdzie się ktoś kto lubi taką "orientacyjną":) kuchnię i smaki które serwuję... a może ja polubię też i jego kuchnię... :) Okej wychodzę już z tej stołówki , bo naprawdę zgłodniałam :)... pa

  Komentarze (0)   |   Oceń (brak oceny)   |   Skomentuj  



autor: koralik

o mnie
kontakt
prawa autorskie

<<   Maj 2018   >>
pnwtsrczptsoni
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
kuchnie mojego świata

najnowsze wpisy

    goździkowo
    koncert życzeń
    przytulanka
    ach to czekanie...:)
    jakie lubię poniedziałki
    słony smak
    negocjacje
    gorzko-kwaśny