OCENA: 4 świeżynka :)  
  Kategorie:  świeżynka :) |

2009-03-07 13:43:31
pożegnanie...

to prawdopodobnie mój ostatni wpis tutaj... :( smutno mi,ale troszke się rozczarowałam.myslalam ze blog to miejsce gdzie moge napisac o moich troskach, problemach, a zarazem sukcesach i radosciach...
ale jestem chyba zle odbierana... niestety kazdy na swoj sposob interpretuje to co tu pisze, wiec wroce chyba do mojego zeszytowego pamietnika, gdzie zajrzec bede mogla tylko ja.
chcialam pisac o tym, co czuje, a nie ubierac wszystko w piekne slowa, epitety i wyrazenia zeby spodobalo sie to innym...
myslalam ze jest tutaj pewna anonimowosc. moze to byl moj blad ze nie pisalam dokladnie imion i nazwisk i adresow osob o ktorych tutaj wspominalam...
no coz... nie cofne czasu...

zzylam sie juz z Wami.czytalam z ciekawoscia co slychac u Was nowego, o wszytskim co Was spotkalo... lubilam wchodzic na stronke radia i zatapiac sie w blogowej lekturze...

zycze wszystkim sukcesow i mniej takich porazek jak moja w pisaniu:)

sciskam was wiosennie:*

  Komentarze (2)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2009-03-05 09:03:11
no to ruszam z energią:D




Po pół roku umawiania się z kumpelą wreszcie wybrałysmy się na siłownie!!
Ambitnie już do pracy zabrałam dresik i sportowe buciki, żeby punkt 15:30 biec się rozciągać i wyciągać:D Cieszyłam się jak małe dziecko, że znów wróce do tego, co kiedyś sprawiało mi naprawde wielką frajdę. Bo czyż jest coś fajniejszego, niż zmęczenie dodające siły, energię, poprawiające nie tylko kondycję, ale i samopoczucie?:)
Pochwaliłam się pewnej osobie z moich planów na popołudnie. No i co usłyszałam? Że chyba jestem chora, bo tylko schudnę i będę wyglądała jak szkielet:/ Dzięki. Pewnie, lepiej, że będę siedziała a pracy 8 godz przy kompie, a potem w domy kolejne 8 przy tv, żeby nie iść na siłke, bo będę szkieletem. Masakra do potęgiii!!
Ludzie!! Siłownia to nie tylko chudnięcie! Zresztą, gdybym chciała schudnąć, to zaczełabym od odmówienia sobie słodyczy, a póki co na to sie nie zanosi:D A odchudzać się nie mam z czego mówiąc skromnie :p
Dziś czuję się wspaniale! Mija zmęczenie, mięśnie się rozciągają, mam energię...
Czuję wiosnę.. :D

  Komentarze (1)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2009-03-01 19:56:25
winny znaleziony!

wreszcie wszystko jasne! juz wiem dlaczego ciagle czuje sie, jestem zmeczona i mam zawroty glowy! nie,to nie ciaza! wszystkiemu winny jest potas.a raczej jego brak w moim organizmie!
lykam wiec tableteczki, popijam soczek pomodorowy i czekam na przyplyw sil i energii :D

byle do wiosny

  Komentarze (0)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2009-02-25 08:37:36
zdrowie i energia pilnie poszukiwane

nie wiem ci sie ze mna dzieje,zle zaczynam nie to przerazac :( od klku tygodni jestem zmeczona tak,jakbym conajmniej pracowala w kopalni. sypiam po 8 i wiecej godzin,nie pracuje fizycznie,a mimo to padam z nog :( z poczatku zwalalam to na pogode.ale ile mozna? lykam witaminy dzien w dzien,wiec juz chyba powinno mi byc ciut lepiej.a nie jest ;(
poszlam do lekarza.zapisal mi leki,po ktorych czuje sie jak z krzyza zdjeta.myslalam ze dzisiaj zasne przy sniadaniu.a jeszcze tyle godzin dnia przede mna. przeraza mnie sama mysl,ze dopiero za min 12 godz bede mogla sie polozyc;(
poki co dzis znow biegne do mojego rodzinnego.tak dluzej nie moze byc.nie jestem krolikiem doswiadczalnym,chce cos,co mi pomoze!!!!
za oknem sloneczko zaczyna wychodzic,wiec chyba czas obudzic sie z zimowego snu!

  Komentarze (0)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2009-02-23 20:26:43
tak może być częściej :D

coż za niespodzianka :)a wcale nie zapowiadalo sie tak rozowo...

w sniegu i chlupie dotarlam po pracy do domu,a tu juz od progu moja mama oznajmila mi,ze na poczcie czeka na mnie cos do odebrania,. niczego nie zamawialam, poleconego listu sie nie spodziewalam,wiec zamiast poczekac do nestepnego dnia po obiedze zarzucilam kurtke, zasuplalam buziki i pogalopowalam do miasta.
stanelam w kolejce,ale gdy przyszla moja kolej pani w okienku powiedziala mi ze "to nie to okienko, pieniadze odbiera sie przy drugim stnowisku". oslupialam. jakie pieniadze? nawet nie przeczytalam co bylo napisane na karteczce zostawionej przez listonosza, gdyz najbardziej prawdopodobne bylo, ze to jednak list polecony...
cierpliwie poczekalam,a gdy przyszla moja kolej podeszlam do okienka, gdzie pani wyplacila mi kilkadziesiat zlotych. bylam chyba jednym wielkim znakiem zapytania. i tak tez sie czulam. zdebialam jeszcze bardziej gdy okazalo ze sa z firmy, ktorej pracowalam... 3 lata temu!! pani z poczty nie bardzo wiedziala jak mi pomoc w rozwiazaniu zagadki, gdyz na przekazie oprocz pieczatki nie bylo nic wiecej.
nie wiem za co,nie wiem dlaczego, ale takich niespodzianek mogloby byc wiecej :D

  Komentarze (0)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2009-02-22 15:03:13
chore!!

ludzki tok myslenia po prostu mnie zabija! tak! naprawde, pomalu,ale skutecznie mnei zabija, dobija i wybija z rytmu!
o co chodzi?o moje zamazpójście. a raczej o jego brak. no bo skoro mam juz ćwierćwieczne urodziny za soba i jestem w powaznym zwiazku, to juz czas!!!! przeciez nie chce zostac chyba stara panna,prawda? a jakies malenkie nozki w domu by tyle radosci sprawily... a kolezanka mamy to juz dawno babcia jest... itd...itp...
slysze to co najmniej kilka razy w tygodniu. mam juz tego dosc!! krzycze na cale gardlo: dajcie mi wreszcie mi wreszcie spokoj.to moje zycie i moja sprawa kiedy podejme decyzje o zamazpojciu i rodzeniu dzieci!
wybaczcie moi drodzy,ale moim szczytem marzen nie jest mieszkanie z mezem,tesciami,rodzicami,rodzenstwem i nie wiadomo kim jeszcze w jednym pokoju i robienie dzieci prznajmniej raz na rok!! tak,jestem wsciekla i nazywam rzeczy po imieniu! bo czy to zle,ze najpierw chcialabym miec swoje wlasne lokum, i miec warunki na utrzymanie tego wszystkiego a dopiero pozniej myslec o zalozeniu rodziny? ale co? bo ktos tam zyje od pierwszego do pierwszego to ja tez tak mam miec? i jeszcze do tego siostra mi powie ze w milosci nie ma miejsca na logiczne myslenie bo trzeba sie sercem kierowac.czyli ze co? zamieszkac w szopie i jesc piasek bo to milosc?
w moim opoteczniu malo kto zgadza sie z moim zdaniem. trudno.najwazniejsze ze moj TŻ mysli tak jak ja. i za to go kocham:*
i tym milym slodkim buziaczkiem koncze na dzisiaj :)

  Komentarze (0)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2009-02-19 21:58:46
a miało być winko...

wczorajszy dzien tak cudnie i sie zapowiadal... wszystko sobie zaplanowalam. po pracy szybciutko chcialam pobiec na zakupki a zaraz potem do mojej "siostry" kochanej na ploteczki i winko... dawno sie nie widzialysmy, wiec cale popoludnie rezerwowalam tylko dla nas :)
az tu kolo poludnia dostalam smsa. od siostrzyczki. ze jest w szpitalu:( ze sie przewrocila, ze stracila przytomnosc, ze karetka zabrala ja na oddzial:( lzy pocieklymi po policzkach, a przed oczami stanela cala dluga dlugasna choroba mojej "siostry". zaczelam wyobrazac sobie najgorsze. po pracy pobieglam do szpitala. gdyby nie to ze bylo tam pelno ludzi ryczalabym chyba jak bobr :( ale! wszystko jest w pozadeczku najlepszym. jak zawsze martwilam sie na zapas :) ale lepiej tak niz mialoby byc rzeczywiscie cos zlego.
siostra juz w domku, na gg ze mna pisze. uffff jaka ulga!

ps.kochana moja, bez takich numerow wiecej!! serduszko mam moze i mlode, ale trzeba o nie dbac i oszczedzac mu stresow :D

dobranoc

  Komentarze (1)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2009-02-12 22:03:50
źle

płacze. siedze i płacze. na oczy juz nie widze:( sil juz nie mam. mokre chusteczki wszedzie leza, nos mnie boli, ale nie moge przestac :(
mam ochote upic sie.tak bardzo bardzo mocno.az nie bede mogla logicznie pomyslec, az cale otoczenie zleje sie w jedna plame... wiem ze to pomaga na krotko,ale na chwile obecna by wystarczylo... chce sie wylaczyc...
ale nie moge. jutro do pracy :( zapuchniete oczy mam nadzieje uda mi sie zamaskowac make-upem.
a poki co, ide po kolejna paczke chusteczek :(

  Komentarze (1)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2008-12-24 14:21:26
wesołych...

W Betlejem na sianku Zbawiciel się rodzi,
niech się Wam jak najlepiej w życiu powodzi,
zaś w Nowym Roku o każdej godzinie,
niechaj nic, co dobre Was w życiu nie minie.
Zdrowych, spokojnych i spędzonych w rodzinnym gronie Świąt Bożego Narodzenia

  Komentarze (0)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2008-12-22 11:15:02
;(

tak blisko do swiat a ja jestem smutna,zalamana,przepelniona zalem;(
przed chwila dowiedzialam sie ze moj 21 kolega zginal w wypadku samochodowym:(
chlopak zaczynal zycie.wrocil niedawno z anglii, mial zaoszczedzone pieniadze,znalazl w polsce prace, zaczal studia... i co? wszystko to zostalo mu odebrane:(
nie ma sprawiedliwosci! nie ma! pijacy i mordercy,pedofile i zlodzieje spokojnie chodza po tym swiecie a mlody chlopak umiera.
wiem,jako osoba wierzaca powinnam byc przekonana ze rozmoczal teraz nowe lepsze zycie.moze i tak.ale smutek pozostal;( juz nigdy nic nie bedzie tak samo:( nigdy:( umierajac zabral ze soba jakas czastke kazdego z nas:(
mysle o tym jak teraz beda wygladaly swieta w jego domu:( jak bedzie smutno i ciezko jego bliskim.rodzice cieszyli sie ze wreszcie wszyscy razem zasiada do wigilii.ale nie dosc ze w ten wieczor nie beda wszyscy razem to nie beda juz nigdy:(
tak mi zle,tak smutno... :(

  Komentarze (2)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2008-12-19 22:26:00
świąteczna melodyjka

normalnie straciłam dzisiaj cierpliwość. dostała wiadomość smsową, że mam nieuregulowany rachunek za internet. no więc łapię za telefon wybieram nr do pomarańczowej firmy i dzwonie: witamy w ... jeżeli chcesz... wybierz 1, jeżeli ... wybierz 2... itd. wybrałam odpowiedni przycisk na moim telefoniku i ... jeżeli chcesz... wybierz 1 i itd:/ wybrałam ciężko wzdychając a tu po raz kolejny! poważnie! nie ściemniam! w końcu odezwał się człowiek prawdziwy do mnie! mówię w czym rzecz, że mam problem z rachunkami,coś się nie zgadza i słyszę, "to ja panią przełączę". no to ok.świąteczna melodyjka sobie leci,czekam,czekam, nagle głos"w czym mogę pomóc". znów opowiadam i co słyszę? " to ja panią przełączę bezpośrednio do działu zajmującego się internetem". i znów melodyjka. odzywa się ktoś z działu internetowego, mówię o co chodzi na co słyszę "przełączę panią do działu księgowego, bo my się fakturami nie zajmujemy". zacisnęłam zęby, przeczekałam melodyjkę świąteczną i znów zaczęłam tłumaczyć o co chodzi. po czym! uwaga! pani powiedziała "ja panią przełączę do działu zajmującego się internetem". nie wytrzymałam, powiedziałam że przed chwilą zostałam stamtąd przekierowana, po czym pani po drugiej stronie weszła mi w słowo, powiedziała że przełączy i już leciała melodyjka. po 45minutach przełączania, tłumaczenia w kółko tego samego i słuchania melodyjki sprawę wyjaśniłam, ale co się napociłam przy tym to moje :)
niech żyją firmy zatrudniające kompetentnych i doinformowanych pracowników :)

  Komentarze (0)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2008-12-17 20:35:19
ciut za dużo

mialo byc tak fajnie. dlugo umawiane spotkanko z moja kochana "siostra", ploteczki, drineczek... i cos na koniec nawalilo... :( nie wiem czy to byl jeden drink za duzo, kilka minut za dlugo przesiedzianych, niefortunne odebranie telefonu, nie dogadanie sie? teraz tak mozna gdybac... :( moj dobry humor minal wraz z powrotem do domu. jestem smutna,rozczarowana i zla ;( a chcialam sie cieszyc z nadchodzacych swiat... chyba nie zawsze wszystko moze byc na rozowo... :(

  Komentarze (0)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2008-12-13 22:06:38
pierniki

wreszcie,po paru tygodniach zwlekania, zabralam sie za pieczenie pierniczkow :D po raz pierwszy. do tej pory szlam na latwizne i zawsze kupowalam.ale w tym roku postanowilam:pieke sama:D
najpierw wybieralam przepis.szukalam latwego,prostego, nie skomplikowanego, takiego zeby ciasteczka byly miekkie dopiero po paru dniach,bo inaczej zjadlabym je wszystkie od razu :)
no wiec znalazlam przepis,oparzylam sie miodem,który musialam rozgrzac, upapralam sie cala w ciescie i wypilam butelke martini z mama na spolke :)
ale pierniczki wyszly :d pachnie w calym domu... mniam... juz czuje swieta...

  Komentarze (1)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2008-12-09 21:46:21
radość

przepełnia mnie radość.radość przeogromna, bez końca, bez dna, bez umiaru... prawdziwa, najprawdziwsza... jestem szczęśliwa... los się uśmiechnął. nie wierzyłam mojej "siostrze" kochanej kiedy mówiła "nie martw się, po najgorszej burzy zawsze przychodzi słońce". a jednak.moje też w końcu nadeszło.pierwszy raz w niedziele wstydliwie zajrzało znad chmur, kiedy mój chłopak kochany, ten sam którego uwielbiam, kocham z całego serca, a zaraz też nie lubie i nienawidze:, zaliczył pierwsze egzaminy na studiach. następnego dnia też się pojawiło, już bardziej wyglądając, kiedy ta sama bliska mi osoba zdała egzamin. na prawo jazdy. na "c".po raz pierwszy.płakałam ze szczęścia. i dzisiaj też płakałam. też ze szczęścia. kiedy na moim niebie całkowicie zagościło słoneczko. kiedy pewna osoba zadzwoniła i powiedziała, że mam prace. Że wygrałam z 36 osobami. Że byłam najlepsza. i to ja, moja osoba, moje doświadczenie, moje wykształcenie sprawiło to wszystko, a nie znajomości.zawdzięczam to tylko sobie. tym bardziej moje szczęście jest wielkie. nawet nie potrafię opisać jaki błogi spokój mnie teraz przepełnia. wreszcie coś zaczyna się udawać... pojawia się tęcza... wszystko pachnie świeżością i deszczem... kocham ten stan........

  Komentarze (3)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2008-12-07 23:34:12
nasza klasa łączy pokolenia :)

wbrew protestom i lamentom założyłam dzisiaj mojej mamie profil na nk. moja mateczka kochana zarzekała się cały czas, że to sensu nie ma bo i tak ją nikt nie zna,nie pamięta i w ogóle, że w jej wieku nikt na nk nie zagląda. przez pół dnia już 15 osób się uzbierało, którzy jednak znają, pamiętają i zaglądają :)
wypiłyśmy z tej okazji po "małym" drineczku :)
zdrówko Mamuś :*

  Komentarze (2)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2008-12-05 21:30:13
jesiennie

na dworze szaro buro,zimno, mokro i ciemno.nieprzyjemnie jednym slowem.i juz odczuwam jak to sie odbija na moim zdrowiu: bol glowy, katar,zmeczenie... no tak,skoro wszyscy choruja,dlaczego mnie mialoby to ominac...
biegne do lozeczka kurowac sie. jutro mikolajki,musze byc zdrowa,zeby prezenty z bucikow wypakowywac:D

  Komentarze (0)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2008-12-04 20:51:06
poprawa

dobry dzien mam za soba :)
u mnie bez zmian,ale w zyciu najblizszych mi osob dobre rzeczy sie dzieja. moja mama kochana wreszcie dzisiaj po wielu latach staran dostala zasluzona grupe "dwojke".moze to nic wielkiego,ale przy jej stanie zdrowia,juz od dawna powinna ja miec przyznana.poza tym wreszcie zalatwila toczaca sie od chyba 2 tyg sprawe z poznanska firma.postawila na swoim i rezultaty widac. tak trzymac!!zrobilysmy tez zakupy przeswiateczne... a moje kochanie dzielnie i bez marudzenia radzi sobie z nauka i kursami:) dumna z nich jestem.jak paw:D

ale i troche mi smutno... dzis barborka...swieto gornikow.moj dziadek byl gornikiem,pracowal kiedys na slasku... jak bylam mala zawsze 4 grudnia na stole byl tort... dzis nie ma go juz z nami :( bylam na cmentarzu,zapalila znicz dla niego :(...

  Komentarze (1)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2008-12-03 21:48:16
noc

kolejna noc przede mna... i to tak blisko blisko...
ostatnio takie myśli wywołują lęki u mnie... poważnie.to wszytsko dlatego iz od paru dni mam powazne problemy ze snem.a raczej z jego brakiem.
wyglada to tak: ok 22 klade sie do mojego cudownego milutkiego lozeczka, zawijam sie w kolderke i marze zeby jak najszybciej zasnac.na kolejny dzien zawsze mam jakies plany i zawsze tez spieszy mi sie do ich realizacji.ale niestety... nie jest to takie proste.ok 1 jeszcze krece sie,przewracam z boku na bok,przekladam poduszke... nawet czytanie ksiazki nie pogada.
w najpotezniejszy sen zimowy zapadam ok 5-6 rano i moglabym spac i spac az do poludnia...nawet nie pomaga ze co rano mam nastawiony budzik na 8,bo i tak go zawsze przestawiam:)
a wlasnie!zapomnialabym!budzik trzeba nastawic!oczywiscie na 8:)

  Komentarze (1)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2008-12-02 19:03:08
bezrobocie? -ależ skąd

zalamalam sie dzisiaj.przegladalam sobie gazetke,znana taka z roznych porad i takich tam,gdy nagle wrecz oslepil mnie tytul jednego z artykulow"mozecie wracac".zaciekawiona zaczelam czytac.mial on na celu zachecic mlodych polakow do powrotu z wysp do kraju. autor stwierdzil, iz mamy kryzys,ale nie jest przeciez zle.to najnizsze bezrobocie od dlugiego dlugiego czasu. prawie z krzesla spadlam jak to przeczytalam.wracac? do czego? ja wrocilam.i co?chodze od firmy do firmy,od urzedu do urzedu... wszedzie masy podan,tony cv,ale przeciez...nie jest zle...

  Komentarze (0)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2008-12-02 10:04:06
ruszam!

zachecona komentarzem pod moim pierwszym blogiem,rozpoczynam kontunuacje:)
ruszam wiec z kopyta:)
moze slow kilka o sobie? :)
no wiec,czy majac lat dwiadziescia pare,mozna powiedziec ze jest sie na zyciowym zakrecie? albo raczej poteznym rozdrozu? ja chyba moge.duzy etap w moim zyciu niedawno sie zakonczyl.i najgorsze jest to ze nie potrafie zaczac nastepnego... wglebiajac sie w szczegoly wyglada to tak: pod koniec lata po rocznym pobycie powrocilam z kraju obcego... zaraz pewnie zaczna sie komentarze,ze zdrajca,ze wracaj tam,ze pewnie tam pieniadze na drzewach rosna... czytalam juz to wszystko na roznych forach.smutne to ze zawsze Polak Polakowi.bo kto nie byl-ten nie wie jaka prawda.ale odbiegam od tematu.podsumowujac moj pobyt tam,smialo moge stwierdzic,iz wiele sie tam nauczylam.nie tylko jezyka, pracy fizycznej,rowniez wytrwalosci. oprocz mnie i mojego chlopaka w tym samym domu mieszkalo bowiem dwoch brudasow-maminsynkow inaczej mowiac.mamusia w domku chuchala,pielegnowala,sprzatala,pielegnowala i podawala wszystko pod nos.i wychowala dwoch zyciowych nieudacznikow,ktorzy nie potrafili posprzatac wodol wlasnej d... ciesze sie,ze akurat te momenty mam juz za soba:) no wiec powrocilam do kraju z mysla,ze szybciutko podpisze umowe o nowa prace i wszystko bedzie ladnie i pieknie.jednak polska rzeczywistosc bardzo mnie zasmucila:(upadajace firmy,przepelnione urzedy pracy,ok 80 chetnych na jedno miejsce pracy...nie,nie wroce juz do tamtego kraju.moje miejsce jest tutaj.tu jest moj dom... ale jaka jest organiozacja tego naszego kraju,ze nie liczy sie to co kto umie,co wie,co potrafi i czego moze dokonac? to wszystko przegrywa ze znajomosciami.wiem,zawsze pewnie tak bylo,tylko nie zdawalam sobie sprawy.ale jaka to niesprawiedliwosc,ze osoba po studiach siedzi w domu,a w tym czasie jakas basia czy kasia siedzi w biurze,choc nie umie myszki trzymac,ale ma ciocie na wysokim stanowisku? smiac sie czy plakac? "siostra" uczy mnie optymizmu,wiec zalamywac sie nie bede.nie ta praca,to inna :)w koncu musi sie udac... czyz nie?:)
no i wlasnie,pisalam o rozdrozu... nie chodzi tylko o prace,a raczej o jej brak.nie mam pomyslu na przyszlosc... albo inaczej,pomyslow jest duzo,ale z nich trzeba wybrac to najbardziej rozsadne rozwiazanie.brak mi duzego kopa w pupe,ktore zmobilizowaloby mnie do jakiegos dzialania.narazie mysle,analizuje i nic z tego nie wynika...dni mijaja,a ja nadal nie wiem co z soba zrobic...
chyba pojde pomyslec jeszcze troszke...

  Komentarze (1)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  


2008-12-01 23:32:08
pierwszy raz...

no wiec zaczynam.obiecalam sobie ze w poczatkiem grudnia zaczne,tzn sprobuje,pisac bloga :) moze choc jedno z moich postanowien jesiennych sie spelni :)
do tej pory pisalam tylko w swoich pamietnikach,tylko i wylacznie do wlasnego wgladu.zobaczymy jak pojdzie mi tutaj :)udzielalam sie na wielu forach internetowych,wiec jakby polaczyc pamietniki i fora... mozna tak? zycze sobie pomyslowosci i wytrwalosci,zeby na jednym razie sie nie skonczylo...
poki co uciekam spac.moze od rana nabiore pomyslow na kolejny wpis...

  Komentarze (1)   |   Oceń (4)   |   Skomentuj  



autor: czarnulka528

o mnie
kontakt
prawa autorskie

<<   Maj 2018   >>
pnwtsrczptsoni
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
świeżynka :)

najnowsze wpisy

    pożegnanie...
    no to ruszam z energią:D
    winny znaleziony!
    zdrowie i energia pilnie poszukiwane
    tak może być częściej :D
    chore!!
    a miało być winko...
    źle
    wesołych...
    ;(